49 mln zł dotacji z KPO. Szpital Południowy uniknie zwrotu pieniędzy?
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Szpital Południowy powinien zwrócić 49 mln zł otrzymane z KPO na rozwój onkologii. Podobna sytuacja ma dotyczyć 70 innych placówek. Łącznie program przewidywał 5 mld zł wsparcia dla onkologii, przy czym część szpitali otrzymała po kilkadziesiąt milionów złotych dotacji.
Według "GW" problem wynika z przepisów ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej, zgodnie z którymi leczenie onkologiczne ma być prowadzone wyłącznie w wyspecjalizowanych ośrodkach spełniających określone wymagania dotyczące m.in. liczby wykonywanych operacji, wyposażenia i kadry.
Część placówek, mimo otrzymania środków z KPO, nie osiągnęła wymaganych wskaźników.
Ministerstwo Zdrowia chce uratować Szpital Południowy przed zwrotem 49 mln zł z KPO
Dziennik wskazuje, że Ministerstwo Zdrowia zaproponowało zmianę kryteriów kwalifikacji do KSO. Minimalna liczba operacji wykonywanych rocznie ma zostać obniżona ze 150 do 100. Dzięki temu część szpitali zachowa status ośrodków onkologicznych i uniknie konieczności zwrotu pieniędzy.
Krytycznie do zmian odnoszą się niektórzy eksperci. Cytowany przez gazetę prof. Jacek Jassem ocenił, że złagodzenie wymogów może odbywać się kosztem jakości leczenia pacjentów i nazwał sytuację "żałosnym marnowaniem pieniędzy".
Projekt nowelizacji ustawy o KSO został już przyjęty przez Senat i trafił do Sejmu.
Przepłacony wniosek o dotację
Wcześniej "Wyborcza" ujawniła, że Szpital Południowy zapłacił za przygotowanie wniosku o dofinansowanie onkologii z Krajowego Planu Odbudowy 725 tys. zł, choć inne przeznaczyły na to po 25-35 tys. zł i też dostały dotację.
Wynagrodzenie firmie Deloitte, która zdobyła kontrakt, wypłacono ze środków z KPO. Była pracownica szpitala i sygnalistka, która poinformowała o sprawie dziennikarzy, powiedziała w rozmowie z "GW", że placówka zapłaciła Deloitte ponad 20 razy więcej niż wynosiła stawka rynkowa.